3 LATA Blondynki Tańczącej z Wilkami

Profesionalna

Szalenie długo nie moglam zrozumieć czemu Anka mi to zrobiła. 

Jak widząc to z inna kobieta mimo wszystko mogła się zakochać.

Nie pojmowalam bezwzglednosci która kochała ja w ramiona mojej miłość.

Nie kiwscili mi się w głowie że można po prostu tak bardzo kogoś chcieć by umieć być szczęśliwym wieszać hak to kogoś rani. 

Lis bywa przewrotny... 

Coś czego tak zupełnie nie pojmowalam dziś totalnie mną targa. 

Teraz kiedy już nic nie muszę udawać docierają do mnie emocje którym przez prawie rok Nie dałam dojść do głosu. 

A jednak jesteśmy tylko ludźmi. 

Czujemy iskierki gdy ten ktoś jest zbyt blisko. I straszny smutek gdy się oddała. 

Czujemy oddanie szacunek i podziw. 

Czujemy.... 

Czujemy tak gdzie czuć się nie powinno. 

A potem niczym pod ścianą płaczu ustawia nas zdanie.... "on przecież ma żonę i mimo wszystko ja nie chce jej tego robić"... 

Ani jej ani sobie... 

Więc nie zrobiłam. 

Pozwoliłam by mnie zwolnił.

Nazwałam palantem by za mną nie tęsknił. 

I nigdy się nie przyznam jak był mi bliski. 

Był najlepszym szefem jakiego mialam... 

Wierzył we mnie tam gdzie ja bym dawno się poddała... 

Wydobył profesjonalizm o który nigdy bym siebie nie podejrzewają. 

Zwłaszcza w tej kwestii która dziś boli najbardziej... 

Boże jak ja tęsknię za tym 101 telefonem w ciągu 11 godziny pracy... 

A jednak nie jestem jak Anna. Choć wreszcie rozumiem co czuła patrząc na mojego męża nie męża.